Po dwuletniej przerwie wrócił szczyt V4. Tusk mówi o odbudowie wpływu regionu
Po dwóch latach wróciło spotkanie szefów rządów V4
Pod Budapesztem odbyło się pierwsze od dwóch lat formalne spotkanie premierów państw Grupy Wyszehradzkiej. Do stołu ponownie zasiedli przedstawiciele Polski, Czech, Słowacji i Węgier, czyli czterech krajów tworzących V4. Sam fakt zorganizowania szczytu po tak długiej przerwie pokazuje, że w regionie pojawiła się gotowość do wznowienia rozmów na najwyższym szczeblu, mimo wcześniejszych napięć i różnic politycznych. Ostatnie spotkanie szefów rządów w tym formacie odbyło się w lutym 2024 roku w Pradze, a obecne rozmowy są pierwszym formalnym szczytem od tamtego czasu.
Premier Donald Tusk podczas spotkania podkreślał, że przyszłość tej współpracy będzie zależała przede wszystkim od powrotu do modelu działania opartego na wzajemnym zaufaniu i lojalności między partnerami. W jego ocenie właśnie taki sposób funkcjonowania dawał Grupie Wyszehradzkiej realną siłę polityczną i pozwalał jej być słyszalną na forum europejskim. Szef polskiego rządu zaznaczył też, że nawet jeśli między państwami regionu istnieją spory, to w sprawach najważniejszych dla mieszkańców Europy Środkowej nadal można szukać wspólnego stanowiska. Chodzi zwłaszcza o te obszary, w których interesy krajów regionu często okazują się zbliżone.
"Wszystko zależy od tego, czy wrócimy do sposobu działania opartego na zaufaniu i wzajemnej lojalności"
Donald Tusk, premier
"Każde z naszych państw może ponownie odgrywać ważną rolę w kształtowaniu wydarzeń w Europie. Dzięki temu możliwa jest także współpraca ponad istniejącymi różnicami, w sprawach istotnych dla naszych krajów i całego regionu"
Donald Tusk, premier
- W spotkaniu uczestniczyły 4 państwa Grupy Wyszehradzkiej: Polska, Czechy, Słowacja i Węgry.
- Był to pierwszy formalny szczyt V4 od 2024 roku.
- Ostatni szczyt z udziałem szefów rządów odbył się w lutym 2024 roku w Pradze.
- Obecne rozmowy odbyły się pod Budapesztem.
Energia, migracja i rolnictwo jako wspólne interesy regionu
W czasie rozmów premier wskazał konkretne obszary, w których kraje V4 mogą ponownie działać razem. Wymienił bezpieczeństwo energetyczne, politykę klimatyczną, migrację, politykę spójności oraz rolnictwo. To nie są wyłącznie tematy dyplomatyczne, ale sprawy mające bezpośredni wpływ na codzienne życie mieszkańców, w tym także w takich miastach jak Ostróda. Decyzje dotyczące energii przekładają się na wysokość rachunków za prąd i ogrzewanie, polityka rolna wpływa na opłacalność pracy gospodarstw, a polityka spójności decyduje o tym, ile środków może trafiać do samorządów na drogi, transport, szkoły czy inwestycje lokalne.
Równie praktyczny wymiar ma kwestia migracji oraz kształtu polityki klimatycznej. Wspólne stanowisko państw regionu może oznaczać większą siłę negocjacyjną w dyskusjach o rozdziale obciążeń między państwami członkowskimi oraz o tempie i kosztach zmian narzucanych przez unijne regulacje. Dla zwykłych obywateli oznacza to, że decyzje zapadające w europejskich instytucjach mogą być bardziej dostosowane do realiów Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie struktura gospodarki, poziom dochodów i potrzeby energetyczne różnią się od sytuacji największych państw zachodnich. Właśnie dlatego współpraca regionalna może mieć znaczenie nie tylko symboliczne, ale też finansowe i społeczne.
"Jeśli zawsze będziemy rozumieli, że to, co nas łączy niezależnie od konfliktów, jest silniejsze niż to, co nas dzieli, to Europa zacznie nas słuchać"
Donald Tusk, premier
Wypowiedzi premiera wskazują, że celem nie jest jedynie odnowienie samego formatu spotkań, ale przywrócenie V4 roli narzędzia wpływu na decyzje podejmowane w Europie. Chodzi o to, by państwa regionu skuteczniej reprezentowały wspólne interesy i nie występowały osobno tam, gdzie wspólne stanowisko mogłoby przynieść lepszy rezultat. Taka strategia ma znaczenie zwłaszcza w sprawach, w których pojedyncze kraje średniej wielkości mają mniejszą siłę przebicia niż duże państwa zachodniej części Unii Europejskiej. W tym sensie rozmowy pod Budapesztem można odczytywać jako próbę odbudowy regionalnej koordynacji po okresie wyraźnego osłabienia współpracy.
Powrót do roli, którą V4 odgrywała wcześniej w Unii Europejskiej
Premier przypomniał, że w przeszłości Grupa Wyszehradzka potrafiła działać skutecznie wtedy, gdy była solidarna i lojalna wobec własnych ustaleń. Według niego właśnie w takich momentach V4 stawała się punktem odniesienia także dla innych państw wschodniej flanki oraz dla tzw. nowych członków Unii Europejskiej. To ważna uwaga, bo pokazuje szerszy wymiar tej współpracy: nie chodzi wyłącznie o cztery stolice, ale o zdolność budowania większego bloku państw, które mają podobne doświadczenia transformacji, zbliżoną strukturę rozwoju i często podobne oczekiwania wobec instytucji unijnych. Z tego punktu widzenia odbudowa aktywności V4 mogłaby zwiększyć znaczenie całej Europy Środkowo-Wschodniej.
"Wtedy, kiedy V4 był lojalny i solidarny, dawał też takie światło nadziei wszystkim państwom ze wschodniej flanki, wszystkim tzw. nowym członkom Unii Europejskiej. Nie widzę żadnego powodu, żeby znowu V4 był takim drogowskazem dla tych wszystkich, którzy w konfrontacji z Niemcami, z Francją, z biurokracją brukselską w samotności nie mają szans"
Donald Tusk, premier
"Gdy Grupa Wyszehradzka była jak jedna pięść, to byliśmy w stanie nie tylko wpływać, ale również narzucać decyzje w Europie"
Donald Tusk, premier
Z perspektywy mieszkańców najważniejsze będzie jednak to, czy za deklaracjami pójdą konkretne wspólne działania. Jeśli V4 rzeczywiście wróci do koordynowania stanowisk w sprawach energii, funduszy unijnych, rolnictwa czy migracji, skutki mogą być odczuwalne także lokalnie. Dla samorządów oznaczałoby to potencjalnie mocniejszą obronę polityki spójności, a więc jednego z głównych źródeł finansowania inwestycji publicznych. Dla rolników i przedsiębiorców ważne może być z kolei to, czy kraje regionu będą wspólnie zabiegać o rozwiązania korzystniejsze dla gospodarek mniej zamożnych niż największe państwa Zachodu. Dzisiejszy szczyt nie rozstrzyga jeszcze o kierunku europejskiej polityki, ale wyraźnie pokazuje, że Polska i partnerzy z regionu chcą wrócić do rozmowy o wspólnym głosie Europy Środkowej.